TailTalk – ogonowy tracker emocji dla czworonoga

6 Paź 2015

Od kilku lat zrozumienie potrzeb naszego pieska jest łatwiejsze. Wszystko za sprawą czujników, które zbierając dane na temat aktywności czworonoga, potrafiły przetworzyć odczyty w wartościowe uwagi dla pana. Tak można oceniać zdrowie pupila, a porównanie z bazą wielu ras ułatwi analizę zachowania i norm. Odchyły to cenne uwagi, bo można przekuć je poprzez algorytmy na podpowiedzi prosto na smartfon. Sprawdzić jak pies się odżywia, rusza i zachowuje. Był jeden problem. Wcale nie dawało to pewności co do zadowolenia burka.

tailtalkMowa ciała zwierząt jest bardzo ważna i to ona zdradza najwięcej. Inteligentne obroże sporo pomagały, ale to ogon przekazuje najwięcej informacji na temat samopoczucia psa czy kota. Właśnie te elementy są rozważane jako główne w projekcie TailTalk, czyli pierwszego na świecie systemu na ogon czworonoga! Kolejny ubieralny wynalazek, który tym razem powędruje na tyły psa. Producent wpadł na pomysł śledzenia ruchu ogona, który dosyć łatwo zinterpretować. Łatwo przez specjalistę. My też poznajemy kiedy pies merda z zadowolenia. Nie znamy jednak wszystkich odruchów, a te pomoże nam poznać gadżecik od DogStar.

Ich algorytmy są na tyle inteligentne, że przetłumaczą mowę ciała (język) psa na ludzki. Generalnie pokazując status zadowolenia, smutku, czy sytuacji stresowych. Wszystkiego tego można dowiedzieć się ze specjalistycznych książek (ja teraz zapoznaję się z kocim ogonem, bo przybyło mi dwóch mruczków), ale czemu nie zaoferować tego w efektowny, gadżeciarski sposób w czasie rzeczywistym? 🙂 Myślę, że nikogo nie zaskoczy fakt, że to pierwszy taki sprzęcik na świecie. Wcale niegłupio wykorzystujący dzisiejsze możliwości noszonych sensorów. dogstar tailtalk

dogstar tailtalkAutorzy określają TailTalk trackerem emocji. Wewnątrz ubieralnego paska są znane czujniki: żyroskop i akcelerometr. To one przekażą do aplikacji na iOS lub Androida co odczuwa nasz psiak. Język ogona jest bardzo bogaty w reakcje, więc generalnie danych na telefon trafi sporo. Będą one oczywiście przekształcanie w wizualizacje emocji. Odczyty trafiając do telefonu mają być zbierane w dłuższym czasie i na tym polega głównie monitoring stanu emocjonalnego zwierzaka. Jeśli pies będzie się w danej chwili stresował, to również trafi przez notyfikację na nasz smartfon (także, gdy nie ma nas w domu).

Gadżet pojawił się na Indiegogo i tam można go zamawiać w przedsprzedaży. Normalna cena ma wynieść stokilkadziesiąt dolców i pojawić się w czerwcu 2016 roku.

źródło: Indiegogo

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *