Bios Incube z aplikacją – „reinkarnacja” w drzewo

8 Mar 2016

Życie po życiu? Jedni mówią, że to kwestia wiary. Inny, że każdy z nas po śmierci zyskuje kolejną szansę lecz w innym ciele. Nikt z nas nie dowie się co czeka jego duszę, ale ci pozostający przy życiu zawsze dbają o to, by odpowiednio zapamiętać daną osobę. Widziałem już różne sposoby zachowania wspomnień o bliskich. Były już próby przekształcenia prochów w kamienie szlachetne („nekrobiżuteria”), czy profile społecznościowe zmarłych, a nawet drzewa sadzone na prochach zmarłych. To ostatnie doczekało się inteligentnego wariantu…

Bios Incube app

Prowadzę taki blog, że aż prosi się o skomentowanie tegoż „gadżetu”. W końcu nowoczesne technologie związane z mobajlem. Wyjątkowo nie potrafię się na ten temat wypowiedzieć. Wiem, że pomysłowość twórców i developerów jest nieograniczona, ale jakoś nie każdy projekt jest tak kontrowersyjny jak Bios Incube. Z jednej strony odważny i nietypowy, choć już na pewien sposób wtórny. Nie pierwszy raz praktykowany jest temat wykorzystania prochów do przekazania życia życiu. Tutaj kremacja ma przenieść wspomnienia o danej osobie w postać drzewa, które faktycznie może być jakimś metaforycznym znakiem.

Rozwiązanie zostało przygotowane w postaci specjalnego zestawu, w którym umieścimy urnę i zasadzimy roślinę. Wszystkiemu towarzyszy specjalna aplikacja mobilna, skąd docierać będą podpowiedzi i sugestie dotyczące pielęgnacji i stanu życia zieleni. Inteligentne doniczki to żadna nowość, ale tego pomysłu nie odważyłbym się nazwać nawet pochodną tego modelu. Inkubator ten jest wariantem mobilnym, czyli odmianą eleganckiego systemu nawet do wnętrza. Część społeczeństwa trzyma prochy zmarłych w swoich domach, co dla niektórych może być dziwne.

Bios Incube

Bios Incube (2)

W przypadku Bios Incube to jednak tylko faza przejściowa bo cała konstrukcja jest biodegradowalna, czyli do „przesadzenia” do gruntu. Już w 1997 roku projekt ten pokazał się w pierwszej odsłonie, a w 2013 powrócił. Teraz w jeszcze dziwniejszej wersji, bo z własną aplikacją. Chyba nie potrafiłbym korzystać z tegoż wynalazku w odmianie ludzkiej, ale już dla czworonoga, którego śmierć również przeżywamy, jest to jakiś sposób. Wewnątrz podłoża zmieszczono czujniki, a te przekazują dane na jego temat do sparowanego smartfona. Stopień żyzności, wartość składników odżywczych, temperatura, a nawet światło i wilgotność. Spokojnie można zasadzić Bonsai.

Innymi słowy: połączenie urny z inteligentną doniczką z dostępem do sieci Wi-Fi oraz aplikacją na iOS lub Androida… Brzmi co najmniej oryginalnie. Założenie jest taki, by całością zająć się dokładnie w ten sam sposób, co z roślinami wspieranymi systemami sensorów (kilka przykładów dałem w powiązaniach). Jeszcze szybkie zerknięcie na poziom zebranych funduszy na Kickstarterze i już mam potwierdzenie, że jednak jest jakieś zapotrzebowanie i zainteresowanie biourną. Tak działa wolny rynek i platformy typu crowdfunding. Wiem, że to nie wpis na żarty, ale gdzie jest apka na smartwatche :P.

źródło: Kickstarter

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *