Palm powraca, ale czym w ogóle jest ten mini Android!?

16 Paź 2018

Palm 2018

Nie miałem nigdy żadnego palma osobiście, ale miałem z nimi kontakt przez tatę, który z jednego takiego urządzenia korzystał. Mówi się, że były to gadżety poprzedzające erę smartfonów. Miały swoje zalety, bo dostarczały większy ekranik od typowej komórki, a w dodatku z szerszym zakresem funkcji. Gdy zapowiedziano jego reaktywację wszyscy zastanawiali się czym nowy Palm zaskoczy. 3.3-calowy telefonik zaskoczył właśnie gabarytami, znów robiąc na przekór. Wyrób powraca do czasów pierwszych smart telefonów, gdy ekrany miały po ok. 3.5 cala przekątnej i pozwalały na obsługę jedną ręką.

Czym właściwie jest nowy Palm? Jest zupełnie inny od pierwowzoru, a od większości dzisiejszych smartfonów wyróżnia się małym wyświetlaczem. Czy to po prostu miniaturka Androida? Chęć dotarcia do klientów, których denerwują współczesne gabaryty kieszonkowych komputerków? To przecież zdrada ideałów z tamtych czasów! Jedno jest pewne. Producent nie zrobi interesu nostalgicznymi chwytami, bo projekt nie ma nic wspólnego z wyrobami z przełomu tysiącleci. Kto miał nadzieję na sprzęcik z rysikiem lub wskrzeszenie systemu Palm OS, będą zawiedzeni. Nie mówiąc już o ekskluzywnej dostępności tylko u amerykańskiego operatora Verizon (jako telefon kupowany dodatkowo – nie można go będzie nabyć oddzielnie i bez odblokowania). Możliwe, że Palm w ten sposób zbada temat i jeśli będzie dobrze to otworzy sprzedaż szerzej.

Palm

Zadaniem Palma nie jest całkowite zastąpienie smartfona, a jego czasowe uzupełnienie. Ma zastąpić nasz większy telefon w sytuacjach, gdy nie jest nam potrzebna “patelnia”. Już kiedyś były pomysły mini słuchaweczek na Bluetooth, pozwalających na pozostawienie większej jednostki w kieszeni lub torebce, ale tą trzeba było jednak ze sobą zabierać. To było raczej przedłużenie, a nie zastępstwo. Wtedy kierowano to głównie do tabletów z funkcją dzwonienia. Palm zaważył, że być może na drugi, ale mniejszy i całkowicie wodoodporny Android w dużo bardziej kompaktowej formie, jest zapotrzebowanie.

Nowy Palm ma mieć wszystko co niezbędne w normalnym smartfonie, ale bez tego poczucia, że w dłoni trzymamy już prawie tablet (niezależnie od tego, że ekrany są już bezramkowe). Jest Android Oreo ze specjalną nakładką pod mniejszy ekranik), dostęp do sklepiku Google Play Store, aparaty fotograficzne po obu stronach i wszelkie podzespoły wystarczające na skorzystanie z typowo telefonicznych funkcji i podstaw zakresu smart. To wszystko za 350 dolarów. Interesujące są akcesoria do gadżetu, które mają pokazać zakres sposobów noszenia telefonu. Jest eleganckie etui z paskiem na nadgarstkiem, ale i “frotka” w formie krótkiego rękawa na przedramię, zamieniająca bajer w rodzaj smartwatcha (tę opcję reklamuje popularny ostatnio koszykarz Stephen Curry). Póki co, część funkcji nie jest jeszcze przystosowana do małego Palma, m.in. mała klawiaturka, czy sporo aplikacji.

Palm

Jeśli chodzi o specyfikacje to wyglądają następująco: Qualcomm Snapdragon 435, 3GB RAM i 32GB pamięci na dane. Zaoferowano nawet odblokowywanie twarzą, dostęp do Google Asystenta i specjalny a’la Palm Grafiti system gestowej obsługi do szybszego odpalania programów. Palm ma oczywiście wszystkie standardy łączności: WiFi 802.11b/g/n, Bluetooth 4.2, 4G LTE oraz GPS. Bateria 800 mAh i niewielki ekran powinny wystarczyć na typowy wystarczający czas działania. Mam jednak nieodparte wrażenie, że cały projekt zakończy się promocją trybu wearable, który wygląda przekonująco. Odpowiednie modyfikacje mogłyby zaoferować wygodny telefonik na rękę, ale dopiero w kolejnej generacji. Ni to smartwatch, ni smartfon. W ubieralnej wersji jest jeszcze chyba trochę za duże, ale z kolei funkcyjnie (po zdjęciu z ręki) zachowuje się jak pełnoprawny Android – bez ograniczeń Wear S). Widzę światełko w tunelu, ale wymaga to pewnych korekt.

Czy downsizing jest rozwiązaniem zastępującym smartfon? Czy zechcemy rezygnować z topowych parametrów aparatów na rzecz słabszych? Wyczuwam, że to propozycja jedynie na rynki zachodnie, gdzie klienci są zamożniejsi i mogą sobie pozwolić na wydanie pieniędzy na dodatkowy (trochę zbędny) gadżet na kilka okazji w tygodniu: wyjście na trening, wieczorną imprezę (gdzie duży telefon nie zmieści się do torebki) i inne podobne momenty. Gorzej, że w przypadku, np. tego pierwszego, lepszy będzie smart zegarek z LTE i bezprzewodowe słuchawki. Obawiam się, że Palm przekombinował albo nie zaproponował jezcze idealnej formy do tego typu podejścia. Paradoksalnie największy sens widzę w ubieralnym formacie (też jeszcze nie do końca w tej wersji, która jest idealna).

źródło: Palm.com

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *