Black Friday – janusze biznesu i Black Frajerzy?

28 Lis 2019

29 listopada 2019 roku w USA to tzw. Czarny Piątek. Odbywa się następnego dnia po Dniu Dziękczynienia i jest tam dniem największych zniżek w roku. Niektóre z promocji powoduja nawet zamieszki na ulicach 😉 Black Friday w Polsce jest inne, mniej efektowne i dopiero się popularyzuje. Jak zwykle kopiujemy zachód, choć trzeba przyznać, że wielu osobm to pasuje – w końcu to dzień zniżek. Czy na pewno? Co roku czytam o kolejnych ściemach i coraz większym niezadowoleniu klientów z tego, jak odbywa się nasz odpowiednik amerykańskiego piątku. Nie chcę powtarzać tego, co można znaleźć w mediach, ale warto dorzucić kolejne info, by wzmocnić przekaz. Może uda się to sukcesywnie zmieniać w dobrym kierunku?

Black Friday 2019

Polski Czarny Piątek vs Black Friday w USA

W Polsce stosujemy określenie Black Friday, choć moglibyśmy po prostu Czarny Piątek (z tego co wiem, nie ma konkretnego wyjaśnienia nazwy – są tylko teorie). Przyjęło się, że ten dzień to start sezonu na zakupy przez świętem Bożego Narodzenia. Jak to zwykle bywa, tak dochodowy dla sklepów dzień jest rozwlekany na sobotę i niedzielę, więc niektóre sieci stosują już termin “Black Weekend”. Mało? Pewnie zauważyliście już powstanie Black Weeks, czyli stopniowego przygotowywania na dzień kulminacji.

Czy faktycznie do tej kulminacji w ogóle dochodzi? Prawdopodobnie w przychodach i obrotach sklepów, tak. A my, Klienci? Czy rzeczywiście coś zyskujemy? Obserwuję Black Friday już od ładnych kilku lat i muszę przyznać rację niezadowolonym. Nie jest to tak ekstra dzień, jak go lansują media. Są oczywiście okazje, ale trzeba umieć je znaleźć i odróżnić od fejków. Sprytnych zabiegów, haczyków, wyprzedaży (wietrzenia magazynów) i po prostu uszustw niestety nie brakuje. Większość z nas idzie tego dnia jak na łowy, a jest złowionym jak ryba na haczyk. Warto przestrzegać i uświadamiać społeczeństwo, na co w Black Friday można trafić.

Janusze biznesu i Black Frajerzy

Gdy zbliża się Black Friday wystarczy wejść w artykuły dot. tego dnia i poczytać komentarze. Tam jest najlepszy obraz sytuacji. Ludzie nie są głupi. Wiedzą co się dzieje. Pojawiają się już nawet memy na temat ściem – to najlepsza droga wyśmiania nieuczciwych sprzedawców, o ile w ogóle się tym przejmują. Nie ruszało ich to? Zacznie, bo w końcu dzieją sie adekwatne reakcje. Pierwszą z nich są działania UOKiK. Urząd ostrzega i obiecuje pilnować promocji. Ma się im przyglądać, wyciągać wnioski i karać za oferty wprowadzające w błąd. Niektórych działań nie da się udowodnić, ale można je podkreślać. Tak robią niektórzy internauci. Na wykop.pl znalazłem mireczka, który stworzył boty śledzące oferty dużych sieci sklepów przez pół roku przed Black Friday. Ma to ewentualnie posłużyć klientom do unikania sklepów, które podnoszą ceny towaru, by w piątek obniżyć je do poprzednich stawek – zawsze to większy rabat i przekreślona większa suma. To najbezczelniejsza ze złych praktyk, jakie sam osoboście zaobserwowałem. Nie będę tu sypał nazwami sklepów. Pojawiją się w necie na 100% (już zresztą się pojawiają). Można ich wtedy oficjalnie nazywać januszami biznesu. Do tej pory to klienci byli “Black Frajerami”, bo dawali się na to naciągnąć. Czas odwrócić trend.

Ale przecież są porównywarki cen!

Po co korzystać z narzędzi od pomocnych internautów, skoro w sieci są liczne porównywarki cen, pokazującej najniższe ceny. Mają nawet archiwa, czyli cenne źródło informacji. No są, ale… zdarzały się im “awarie”. Akurat w okresie Black Friday. Czyżby nawet patformy utrudniały nam orientację w sytuacji? Problem jest taki, że idąc do sklepu nie śledzimy cen produktów, zwłaszcza elektroniki, a ciągle pojawia się nowa. Najłatwiej zmanipulować laika. Osobom orientującym się w technologiach łatwiej zauważyć ściemy, choć niektóre promocje są tak naciągane, by pewne zapisy pochować drobnym druczkiem lub gwiazdką już w umowie.

Podobno w Czarny Piątek rekordy biją kredyty. Beneficjentem są więc banki. Jeśli są to oferty 0% to jeszcze można to przeboleć (zwłaszcza jak płacimy dopiero za kilka miesięcy), ale to przynęty. Wciskane nam są ubezpieczenia. To na tym się teraz kosi. Trzeba patrzeć też na ceny produktów – czy faktycznie odzwierciedlają ich wartość. Może to stare generacje, które zalegają w magazynach? W Black Friday sklepy wietrzą magazyny i żerują na asymetrii informacji. Klienci się nie znają i kupują komputery ze starymi podzespołami w cenach zawyżonych (jak na dane konfiguracje). To prawda, że w większości i tak nie wykorzystają ich 50% potencjału, ale tak nie wolno! Nie dajcie się bajerować. Zabierajcie na zakupy zaufane osoby, które znają się w temacie. Pomogą wam wybrać sprzęt.

Udawany Black Friday i pseudo zniżki

Innym problemem, który zauważyłem w Black Friday, jest efekt jaki wywołuje ten dzień. Sklep bez baneru o promocjach wygląda w tym dniu dziwnie. Nie ma u was rabatów, zniżek, wyprzedaży?! Niektórym sklepom ciężko wystawić coś w mocno obniżonej cenie lub po prostu nie stać na taki manewr. Powstaje wtedy udawanie obniżek. Jest to po prostu kolejny dzień podkreślania promocji, których faktycznie nie ma lub są symbiliczne. Klienci i tak są w zakupowym amoku, więc wierzą ofertom. Nie róbmy zakupów na siłę. Niech nie wmawiają nam, że jeśli tego dnia nic nie kupiliśmy to znaczy, że straciliśmy okazję. W końcu następny taki dzień dopiero za rok. Ja oczywiście w piątek wybiorę się w trasę i ocenię sytuację. Nie będę jednak demonizował. Naprawdę w Black Friday można kupić coś fajnego taniej. Trzeba też pochwalić sklepy z atrakcyjną ofertą. Do nich klienci wrócą.

Black Friday 2019

Po Black Friday jest Cyber Monday

A może warto odpuścić Black Friday, kolejki, tłumy i poczucie bycia manipulowanym podprogowo, szałem, klimatem i zapachami galerii handlowych? Nie tylko sklepy stacjonarne robią biznes w tym okresie. W sieci też są promocje, a w dodatku mamy często większe szanse na zwrot. Po weekendzie swoje zniżki oferują sklepy internetowe w tzw. Cyber Monday. Tu o świadomość nieco łatwiej. Jesteśmy w domu, mamy spokój, szansę na porównanie cen. Oczywiście i tu możemy trafić na sprytne zabiegi, ale unikniemy sklepowego szaleństwa, korków i kolejek.

Nie publikowałem na blogu żadnych zniżek, choć od kilku lat korci mnie, by stworzyć listę naprawdę ciekawych przecen (ze wskazaniem cech szczególnych oraz powodów obniżej). Może przygotuje takie zestawienie w przyszłym roku. Robi to wiele serwisów technologicznych, więc znajdziecie je w necie. Nie kupujcie zbędnych rzeczy, tylko po to, bo zniżka była zbyt duża, by ją ominąć. Pokusy są, ale trzeba z nimi walczyć. Unikajmy doradców. Już oni potrafią przekonać 😉 Problemem w sieci mogą być próby wciskania nam sprzętu powystawowego bez wyraźnego oznaczenia oferty. W sklepach stacjonarnych w Black Friday ten rodzaj elektroniki też jest sprzedawany, ale tam urządzenia możemy chociaż dotknąć i obejrzeć. Zachęcam też do przeglądu amerykańskich promocji na różnego rodzaju Amazonach. W USA Black Friday to Black Friday. Znane marki chcą się tam pokazać i zarobić na efektownych zniżkach. Także Apple przyszykowało swoje obniżki na ten dzień. Możemy w ten sposób kupić taniej akcesoria, nowy smartfon, czy przeceniony smart głośnik. Pewnie znajdą się i atrakcyjne kupony na różnych ali lub pepperach.

Ile oszczędzamy, ile zarabiają sklepy?

Niezależnie od wiedzy na temat sprzedaży, każdy z nas pewnie wie, że o wiele więcej w Black Friday zarobią sklepy, niż klienci zaoszczędzą. To nie “żer dla skner”. Raczej wykorzystywanie podprogowego dotarcia do ludzi, którzy reagują spontanicznie i nieświadomie. Niektórzy starają się pod koniec listopada szukać prezentu pod choinkę. Co ciekawe, w Polsce elektronika to dopiero drugi dział na liście najchętniej kupowanych produtków w Czarny Piątek. Wygrywa odzież/obuwie. Według badań Picodi (serwisu ze zniżkami) w polski Black Friday będzie aż 6.7 miliona klientów (choć nie wiem, czy chodzi po prostu o statystykę tego dnia, czy przewidywania odnośnie zniżek specjalnie pod ten dzień). Wydadzą oni łącznie aż 2.3 miliarda złotych. Średnie zakupy to 340 zł. Trudno jednak ocecnić, ile w tym dniu będzie faktycznych okazji do zaoszczędzenia na zakupach, a ile wydamy ponad plan. Wchodzimy przezcież do sklepu w jakimś celu. Często nabywając co innego niż planowaliśmy.

Trendy jak zwykle będą pewnie rosły. Z roku na rok w Polsce czytam o większych wydatkach na prezenty na święta, więc to samo będzie dotyczyć i Black Friday. Według badań Santander Consumer Banku w 2018 roku w ten dzień zakupy planowało zrobić 25% osób. W tym roku deklarację taką zapowiadało 51% Polaków (tu raport od Inquiry). Czyli progres (przynajmniej w badaniach) jest. Już 70% z nas wie, co oznacza termin Black Friday. Znalazłem jeszcze przekaz od HiperCom Poland. Z ich badań wynika, że w 2019 roku 43% młodych Polaków skorzysta z promocji Black Friday. Ciekawe, jakie wyniki pokazują narzędzia SEO do analizy frazy “Black Friday” wyszukiwanej w Google?

Podsumowanie

Czas na króciutkie podsumowanie materiału. Z roku na rok rośnie zainteresowanie wydarzeniem, jakim jest Black Friday, ale wzrasta też poziom świadomości klienckiej. Świadczą o tym też relacje z tego dnia, w których przestrzega się przed sprytnymi sztuczkami sprzedawców. Mam nadzieję, że to spowoduje też zmiany postrzegania promocji, większą czujność i poprawę samych ofert. Cieszy, że UOKiK też przestrzega i prowadzi webinary edukacyjne. Mam nadzieję, że pojawi się w końcu jakaś oferta “prawdziwego Black Friday” (na poziomie amerykańskiego), która wprawi w zakłopotanie oferty konkurencji. Ciekawi mnie, jak zakończą się demaskacje sztucznego zawyżania cen w tym roku. Wrzucając do sieci bazy danych archiwalnych cen daje sklepom szansę na reakcję. To już dużo, bo spokojnie tego typu narzędzia można było opublikować w dzień “przecen” i zaorać wszystkich. Moja rada na Black Friday? Sprawdźcie, co chcieliście kupić w ostatnim czasie i oceńcie, czy warto tego dokonać właśnie w Black Friday. W tych przypadkach rientujecie się w cenach poszczególnych modeli i macie szansę oceny rzeczywistych zniżek.

Myślę, że ten artykuł będzie pojawiał się na blogu co rok. Liczę, że będę go odświeżać pozytywnymi informacjami i prawdziwymi dealami.

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *