Bezprzewodowe słuchawki Sony z Google Asystentem

17 Sty 2018

Robi się tłoczno w sekcji maleńkich, bezprzewodowych słuchawek. Od kilku lat swoje wyroby wprowadza na rynek również Sony. Wciąż na targi przywozi przeróżne koncepcje i prototypy, ale ma też kilka konkretów. We wrześniu na IFA w Berlinie japoński producent zaprezentował wariant WX1000F, a na styczniowe CES przygotowało model WF-SP700N (nie lubię tego charakterystycznego nazewnictwa Sony). Jeszcze lepszy niż poprzednik, przynajmniej na podstawie specyfikacji.

Sony WF-SP700N

Bezprzewodowe Sony WF-SP700N mają możliwie kompaktową konstrukcję, ale chyba nieco większą niż wcześniejsza propozycja. Kształt jest podobny, czyli owalny. Tym razem poprawiono komfort poprzez dodanie specjalnego, odchylonego elementu, który trzyma się ucha od wewnątrz. Gadżet przypomina zestaw słuchawkowy i ten tryb zresztą także posiada. Nie produkuje się dziś już tego typu bajerów wyłącznie jako słuchawek, tym bardziej, że mikrofonik jest tu niezbędny. Głupio go nie wykorzystać w pełnym potencjale.

Mikrofoniki w słuchawkach Sony służą zarówno do rozmów, ale też wydawania poleceń asystentom głosowym. Dzięki Google Asystentowi można nawet powiedzieć, że to słuchawki inteligentne, tj. kwalifikujące się do segmentu hearable. Wirtualny pomocnik ma wesprzeć przy kontroli urządzenia, ale też dać szansę na szybki dostęp do informacji oraz różnych komend. Szkoda, że to bezprzewodowego połączenia ze źródłem użyto tylko Bluetooth w wersji 4.1. Jeszcze dzisiaj pisałem o rywalu z Bluetooth 5.0 – Jabra Elite 65t. Obudowa Sony ma chronić przez potem i wilgocią, czyli służyć do celów sportowych. Właśnie tam takie rozwiązanie sprawdza się najlepiej, np. sparowane ze smartwatchem.

Sony WF-SP700N

Warto odnotować, że model WF-SP700N to jeden z nielicznych tej sekcji, który posiada aktywną redukcję szumów. Możemy wpuścić hałas lub całkowicie odizolować się od niego. Oczywiście wewnątrz chip NFC, czego Sony już od lat nie odpuszcza (i dobrze). Jak większość konkurentów, słuchawki otrzymały schowek z dodatkowym akumulatorkiem. Na własnej bateryjce wytrzyma trzy godziny (to gorzej od innych), ale szybkie ładowanie da 70 minut już w po 15 minutach obecności w pudełeczku. Powinno to zagwarantować zawsze naładowany akumulatorek. Trzeba tylko pamiętać o uzupełnianiu banku. Maksymalnie uzyskamy tak 9 godzin ciągłej gry. Jakość ma być odpowiednia (z Extra Bassem). Także cena jest konkurencyjna, bo wynosi 180$.

źródło: Sony

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *