Blog: jak Pokemon Go zmienia świat?

22 Lip 2016

Pokemon Go rządzi! Przynajmniej pierwsze tygodnie wskazują na ciekawe zjawisko i to globalne. Chwilowa moda? Może coś więcej? Na pewno odciskająca swoją światową obecność apka, która stała się niespodziewanym mainstreamem.

Przygotujcie się na potężna dawkę światowej reakcji na Pokemon Go! Czasem jest zabawnie, czasem niebezpiecznie. Wszystko z powodu dosyć prostej aplikacji, która wywiera właśnie wpływ na cały rynek, a to dopiero początek. Prawdziwe efekty zobaczymy za jakiś czas.

Pokemon Go

Przyznaję się, że choć jestem z ery pierwszych Pokemonów, tj. jeszcze pierwszych gier na GameBoye to mania na łapanie stworków mnie nie wciągnęła (a kumple je wręcz kolekcjonowali). Pierwsza fala zalała świat i już wtedy miała wpływ na kształtowanie rynku rozrywki. Dzisiaj ci sami gracze przypominają sobie zabawę z gadżetem, od którego Nintendo stroniło wiele lat. Smartfon z kamerką podkręcił ich statystyki aktywności, a wszystko z uwagi na poukrywane w okolicy Pokemony. Kilkanaście dni obecności w sklepikach najpopularniejszych platform mobilnych i od razu sukces! Jestem niemal pewien, że słowem 2016 roku będzie właśnie Pokemon. Dlaczego? Paczajcie:

Gierka ma zaledwie dwa tygodnie, a światowe media praktycznie kilka razy na dzień raportują nietypowe wydarzenia związane z Pokemon Go. W czym fenomen? W prostocie! To naprawdę bardzo prosta zabawa, choć wykorzystuje jeszcze wielu obce rozwiązania Rzeczywistości Rozszerzonej. Jeśli widzisz wokół siebie kogoś celującego smartfonem przed siebie to już nie oznaka selfiaka. Teraz to Pokemoniak! Ludzie kręcą się po najbliższym rejonie, a odbywają nawet dalsze spacery, by koniecznie schwytać Pokemona, którego w ich kolekcji brakuje. Po co? Bo to fajna zabawa angażująca całe społeczeństwa.

2-miesiace-temu-grasz-w-pokemony-teraz-nie-grasz-w-pokemony

Pewnie tylko Nintendo spodziewało się zainteresowania, ale nie spodziewało się takiego zysku. Po kilku dniach wartość firmy wzrosła o ponad 7,5 miliarda! Przez jedną aplikację! Ostatnie lata były raczej dla marki suche, a przynajmniej nie tak rekordowe jak kiedyś (sądzę, że podobne rezultaty to efekty wydania jakieś starszej konsoli dekady temu). I pomyśleć, że w Japonii opierali się wydawaniu gier na smartfony… Prawie jak Nokia i Blackberry kilka lat temu. Akcja się powiodła, bo każdy ma dziś smartfon z GPS (sprawdzajcie specyfikacje, bo jednak nie każdy model współdziała idealnie), więc zasięg jest wręcz globalny. O ironio, w chwili pisania Pokemonów w wersji Go nie ma jeszcze w Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie czekają na nie bardzo. Ponoć jutro debiut.

Właśnie to etapowe wprowadzanie Pokemonów na poszczególne regiony sprawiło trochę problemów, ale i nakręciło żądzę na tytuł. Takiego wirala Nintendo nie przewidziało o czym świadczą padnięte serwery (w Polsce problemy z zabawą w pierwszych godzinach dostępności gry). A może przewidziało i dlatego dawkowało dostęp do pobierania i wciąż to robi? Pokemony nie są jeszcze dostępne globalnie, ale wkrótce będą. Trochę skłamałem, bo każdy posiadacz Androida wie, że aplikacje można instalować także nieoficjalnie. Ci, którzy nie wytrzymali mocno się sparzyli. Nie wszyscy, ale spora grupa. Jak zwykle swoje kilka groszy musieli wnieść hackerzy i w sieci pojawiały się zainfekowane malwarem pliki. Niestety. Nintendo za problem się potem zabrało, ale już po fakcie. Skąd mogło wiedzieć, że ludzie mają taki mus na apkę?

Od premiery Pokemon Go nastąpił wzmożony ruch aktywności. Wykres od Jawbone (producenta bransoletek fitness)

Od premiery Pokemon Go nastąpił wzmożony ruch aktywności. Wykres od Jawbone (producenta bransoletek fitness)

Obsesja stała się tak wielka, że nawet ci, którzy nigdy o Pokemonach nie słyszeli (serio!?) instalowali programik, by nie być gorszym (prawie wszyscy, bo są jeszcze użytkownicy Windows Phone… Niby ludzie podpisują petycję, ale mobilne okienka tak odstają liczbą od Androida i iPhone’ów, że ciężko przewidzieć czy coś z tego będzie. BTW: znacie ten kawał?

– Jasiu, dlaczego wszyscy bawią się na podwórku, a ty siedzisz w domu?!

– Bo ja mam Windows Phone…

Potem okazywało się, że to fajna sprawa. Nie jakaś odkrywcza, ale innowacyjna. Augmented Reality to żadna nowość, ale dzięki Pokemonom świat dowie się o niej dużo szybciej. Ręce zacierają już wydawcy klonów i innych gierek z AR. Tutaj warto od razu przypomnieć kto zabrał się za przygotowanie Pokemon Go. Nintendo rzuciło tylko pomysł, a pracę zleciło firmie Niantic. To ci od Ingress. Gierki o bardzo podobnej formule, ale z mniejszym zainteresowaniem. Pokemon to Pokemon. Siła brandu. Developer szybko to wykorzystał i graczom z Ingress dał dodatkowe narzędzia do wyszukiwania Poków. W kilka dni liczba pobrań Pokemonów pokonała kilka znanych i hitowych aplikacji razem wziętych. Myślicie, że Candy Crush Saga, czy Tinder to topowe wzorce Google Play i AppStore? Nope! Więcej osób gania za wirtualnymi stworkami, niż szuka drugiej połówki w mobilnym serwisie randkowym. LOL! W kolejce czekają Twitter i Snapchat. Pokemon je z pewnością „łyknie” i będzie nowym rekordzistą.

Pokemon Go Plus

Pokemon Go Plus już wyprzedane. Trzeba czekać na kolejną transzę…

Spodziewajcie się też pełnometrażowego filmu aktorskiego. Nintendo pewnie kuje żelazo póki gorące. Skoro Angry Birds i Tetris mogą to czemu nie Pokemony? Hollywood już czeka.

Ludzie eksplorują tereny dużo chętniej niż za czasów boomu na bransoletki fitness. Jawbone pokazał swój wykres z pierwszych dni działania Pokemonów i okazało się, że użytkownicy sportowych opasek wykazywali zwiększony ruch i lepsze statystyki niż zwykle. Są nawet tego skutki. W kilkanaście dni znaleziono kilka trupów. Niczego nie spodziewający się gracze odnajdowali nie to czego się spodziewali. Jeszcze gorzej wypadły ofiary pomysłowych rabusiów. Cwaniaki organizowały napady w miejscach, w których zlokalizowane były Pokemony. Nie wiem w jaki sposób potworki są porozrzucane po okolicach (raczej losowo), ale mają ogromny wpływ na cały świat. Ludzie włamują się na prywatne posesje, a zaskoczeni nagłymi wtargnięciami proszą o spokój.

Oto Pokedex dzisiejszych czasów. Fanowski projekt DIY (do it yourself) z bankiem energii do smartfona. Pokemony z GPS ostro drenują akumulatorek.

Oto Pokedex dzisiejszych czasów. Fanowski projekt DIY (do it yourself) z bankiem energii do smartfona. Pokemony z GPS ostro drenują akumulatorek.

Pokemon Go to sposób na biznes

Jeśli Pokemon się trafi w siedzibie naszej firmy to można wykorzystać to do zniżek na zakupy lub usługi. Czytałem już nawet o sponsorowanych lokalizacjach. Nintendo odkryło nowy sposób na monetyzację przez Rzeczywistość Rozszerzoną! Brawo! Jedna z pierwszych ich aplikacji na smartfony a już odciskają wpływ na nie swoje platformy mobilne. Policja nie może zająć się przestępcami, bo musi ścigać łapaczy Pokemonów. Interakcja między „trenerami” miała być zaletą, a na razie staje się ryzykowna. Zamiast walczyć lub wymieniać się Pokemonami możemy zostać okradzeni.

O Pokemonach mówią wszyscy. Nawet w teleexpresowej sondzie na warszawskich ulicach wypytano przechodniów o gierę. Jest prawdziwa mania! Co pomogło? Chwalenie się efektami na portalach społecznościowych. Ludziska zachęcali kolejne rzesze użytkowników i tak programik wylądował na prawie każdym smartfonie. Może nie aż tak, ale nie zdziwiłbym się, gdyby z czasem Poki były preinstalowane na franczyzowych odmianach smartfonów. Ciekawe, który producent pierwszy stworzy swój Pokedex. Jeśli się nie doczekamy to jest wersja fanowska. Ktoś skarbnicę wiedzy z bankiem energii już przygotował.

PokeDates

Czy PokeDates zdziała coś na subryneczku aplikacji do randkowania?

Jak długo szał na Pokemony się utrzyma? Jeśli Nintendo umiejętnie rozwinie grę i dostarczy atrakcyjne aktualizacje to może przez długie lata dobrze zarabiać. Na razie jedynym rozszerzeniem jest bransoletka Pokemon Go Plus, która już dawno jest niedostępna z powodu przedsprzedażowych zamówień. Może okazać się, że ubieralny gadżecik prześcignie wielu fitnessowych liderów sprzedających sportowe urządzenia na nadgarstek. Już oczami wyobraźni widzę różne odmiany Pokemonów. Od Pokemona Fitness, przez Pokemonowe Randki (edit: PokeDates już w planach), po Pokemon Messengera (edit: RazerGo to pierwszy chat dla pokemaniaków). Oczywiście w sklepikach zaroi się od akcesoriów do samych smartfonów, a sprzedaż zabawek i figurek znów wzrośnie.

Giełda przyjęła Pokemon Go bardzo optymistycznie, co wyraźnie wskazuje na fakt, iż gra zmienia świat. Utworzyła się piramida graczy, którzy wciągają kolejnych. Nie liczy się region, kolor skóry, czy pozycja. Socializować mogą się wszyscy i to przez proste mechanizmy wymiany stworków. Co może osiągnąć Nintendo z Pokemonami? Jeśli uda się utrzymać rankingi pobrań, oferować nowe funkcje to może wyznaczyć trendy. Gracze mogą szybko poszukiwać nowych gierek z AR, a developerzy iść śladem Niantic Labs. Tydzień po premierze Pokemonów Go Microsoft pokazał swoją wizję gry na HoloLens, które przecież na Rzeczywistości Rozszerzonej bazuje (filmik poniżej). A co z VR? Jak to możliwe, że Pokemonów nie ma jeszcze na gogle VR. Spokojnie. Jestem pewien, że i tutaj dotrą.

 

 

W sieci czytam przypadki, w których dzieciaki chodzą z ojcami na spacery dużo chętniej, bo ci zdecydowali się bawić w łapanie Pokemonów. Na fenomenie Pokemonów korzystają niemal wszyscy. Portal Imgur widzi wzrost obrazkowych wrzutek ze stworkami. Facebook i Twitter wręcz denerwują zalewem informacji o Pokemonach. Bawią natomiast śmieszne memy. Jest sporo przypadków kombinowania: leniwi montują smartfon na dronie, skąd łatwiej i szybciej zebrać Pokemony. Czy już czujecie zjawisko nowych Pokemonów? A może wkrótce Pokemony się po prostu przejedzą? Zobaczymy. Dotrwały do dziś, więc jest szansa na długie życie (w tej lub innej formie).

W Pokemona Go grają wszyscy

Twoi koledzy, twoi kumple z pracy, nawet idole z piłkarskich boisk (ale żeby i Oli Kahn się wciągnął? :D). Nie ukrywajmy. To moda. Moda ma to do siebie, że przemija. Na razie wszyscy mają na punkcie Pokemonów bzika. Nie wszędzie jest to jednak bezpieczne. Doszukałem się wieści prosto z Bośni, gdzie wciąż teren krajów pokryty jest niewybuchami. Tam spacerowanie po okolicy może okazać się śmiertelne. Władze apelują, by nie wchodzić wszędzie, gdzie skusi nas swoją obecnością stworek do złapania. Wojna zakończyła się tam w 1995 roku, ale nadal ziemia skrywa mnóstwo niewybuchów.

A co z trenerami? Czy na trenowaniu można zarobić? Jasne. Na aukcjach na eBayu czy Allegro można kupić całe konta, a niektórzy przejdą nawet za nas trasy, które są potrzebne do wyklucia Pokemona… Są nawet przeliczniki per kilometr. Ludzie się cenią! Okazuje się, że Pokemon Go może być sposobem na wakacyjne dorabianie. Za pomoc w wyszukiwaniu Poków wziął się też Yelp. Oczywiście w tym wypadku wskazywane są restauracje, puby i bary, w których skrył się potworek.

Jestem ciekaw jak świat zareaguje na pierwsze problemy z serwerem, ale nie związane z pobraniem aplikacji, a samą rozgrywką. Oby nikt się z tego powodu nie wieszał. Jedna taka sytuacja miała już miejsce i w sieci zawrzało. Można ją porównać do braku dostępu do Facebooka, kiedy to wszyscy w koło lamentują. Wcześniej zaznaczyłem, że powstaje już portal randkowy dla gruchających do siebie gołąbeczków. 25 lipca będziemy mogli umówić się z miłośnikami Pokemonów i wspólnie łapać je wszystkie. Za kilka lat okażę się, że na pytanie „jak się poznaliście?” sporo par odpowie, że przez Pokemon Go.

Temat Pokemonów jest wałkowany na wszelkie sposoby. YouTube, memy, twitty, posty na fejsie… Pokemony są wszędzie i angażują cały świat. Są nawet pierwsi pranksterzy (jeden z przykładów powyżej). A czy na Pokemonach można zarobić? Poza „Januszami biznesu” są też wcześniej przemyślane drogi zarobku niezłych pieniędzy. Gdybyście wcześniej przewidzieli sukces Nintendo to można było nabyć akcje marki. Tak zrobił na przykład Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny, który nabił milion koron na akcjach japońskiego giganta. Można? Można! Wiecie ile w ogóle można dowiedzieć się o ludziach na podstawie analizy samych tylko Pokemonów. Najbliższe tygodnie to super materiały do badań społecznych. Wystarczy wprowadzić frazę Pokemon Go, a Google pokaże tyle dziwnych artykułów, że przez najbliższe lata wystarczy materiału na kilka ciekawych prac magisterkich. Poważnie!

Jestem ciekaw o czym jeszcze na temat Pokemonów na blogu napiszę, a zanosić się na permanentną edycję tego posta. Na dole bonus od fana LEGO:

O mnie

Michał Sitnik

<p>Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania,<br /> testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam.</p> <p>Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!</p>

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *