Jest już coś takiego jak inteligentny pedał – i jest fajny!

5 Sty 2015

Zwykle przy naprawdę dziwnych wynalazkach zaznaczam, że świat idzie w kierunku wiązania wszystkiego w Internecie Rzeczy, więc niebawem wszystko (dosłownie wszystko!) zacznie się ze sobą komunikować. Jedni nie chcą wierzyć, inni nieco boją się tej wizji. Prawda jest taka, że to się dzieje i być może nie unikniemy tego trendu. Nie powinien nas jednak niepokoić, o ile producenci będą tworzyć praktyczne gadżety. Słyszeliście zapewne o smart bike’ach? Rower otrzymuje sporo dodatków przemieniających go w inteligentny jednoślad. Projektowane są rowery o kompleksowej budowie, ale i same części pozwalające przerobić go na hipernowoczesny pojazd.

Connected Cycle to pedał. Po prostu. Element roweru. Ważny, bo przecież bez niego ciężko napędzić nogami jednoślad. Ten jednak nie jest zwykły. Posiada wewnątrz kilka modułów, które sprawiają, że może stać się jedną z jeszcze ważniejszych części roweru. Z zewnątrz nie wyróżnia się specjalnie. I o to w tym wszystkim chodzi.  Ma przypominać normalny pedał. W rzeczywistości jest system antykradzieżowym. W środku jest GPRS i GPS, więc pozwoli na lokalizowanie roweru na smartfonowej mapce. Złodziej raczej nie wpadnie nawet na pomysł, że coś takiego w ogóle może mieścić się w takim elemencie.

Pedały są na tyle duże, że wewnątrz znajdzie się też miejsce na inne dodatki. Autorzy proponują też opcję fitness, czyli zbieranie danych na temat aktywności. Na rowerze też zbieramy sporo informacji na temat ruchu, więc pomysłowo połączono to w jednym urządzeniu. Zbierzemy tak dane na temat trasy, śledzona będzie szybkość poruszania się, czy spalone kalorie. Jest GPS, więc nawet głupio byłoby tego nie wykorzystać i do takich celów. Jest jeszcze jedna fajna sprawa z tym pedałem. To brak konieczności jego ładowania. Zasilanie odbywa się w trakcie jazdy, wiec wystarczy tylko kręcić i kręcić. Jedna godzina jazdy to nawet kilka tygodni działania całego systemu.

Pewnie wielu oceniło rozwiązanie z góry, a okazuje się, że nawet coś takiego jak rowerowy pedał jest w stanie dostarczyć praktycznych funkcji (oczywiście nie licząc samej jazdy). Prawdopodobnie, w ponad 200 letniej historii jednośladu, pedał doczekał się pierwszej istotnej modyfikacji, ale nie konstrukcyjnej. Kamieniem milowym były pewnie noski i zatrzaski do butów. Teraz czas na sensory :p.

źródło: connectedcycle.com via engadget.com

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Comments (4)

  1. „Jedna godzina jazdy to nawet kilka tygodni działania całego systemu.”
    Raczej trudno w to uwierzyć – żeby można było naładować gps w ciągu godziny i akumulator działający z włączonym bt i gps przez kilka tygodni.

    1. Zapewne naginanie prawdy. Mowa jest w dokumencie prasowym (dopiero w nim sprecyzowano), że owa godzina to 2 tygodnie działania i domyślam się, że nie z ciągle aktywnym GPSem. Na szczęście namierzanie przeważnie związane jest z ruchem, więc niemal stale akumulatorek jest uzupełniany.

      1. Dzięki.

        Btw. przydałoby się jakieś powiadomienie o odpowiedzi, dzisiaj przez przypadek trafiłem na Twój blog (wpis o akwarium) i przypomniałem sobie, że coś skomentowałem u Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *