Haize – nietypowa, ale intuicyjna nawigacja dla rowerzystów

2 Lis 2015

Haize

Coraz więcej producentów dochodzi do wniosku, że nawigacja rowerowa musi być przede wszystkim prosta i intuicyjna. Nie może w żadnym przypadku odciągać wzroku od trasy na zbyt długi czas. Montowanie smartfona na kierownicy jest fajne, ale może być niebezpieczne. Prowokuje to do korzystania z odczytu powiadomień i skupia naszą uwagę na mapkach zbyt długo. Przyznaję się, że i mi zdarzało się korzystać z nawigacji podczas jazdy i trzymania telefonu w ręce (nie na drodze oczywiście, ale ryzykowałem upadkiem). HAIZE to kolejny, bo już któryś z kolei na moim blogu, model specjalnie przystosowanej nawigacji dla cyklistów.

Prosty, minimalistyczny system do orientacji w terenie, instalowany w kilka sekund na kierownicy. Ma wielkość rowerowego licznika, a korzysta wyłącznie z diodek LED i łączności ze smartfonem. Autorzy projektu zwracają też uwagę na brak wolności podczas kierowania jednośladu, czyli tego na co liczymy w trakcie poruszania się rowerem – nie jazdę z samochodami po ulicach, a skracanie trasy i ruch wedle własnych ścieżek – w końcu mamy środek lokomocji zdolny do wielu możliwości.

haize

Haize app

HAIZE proponuje coś, co nie pozwoli w mieście się zgubić, ale nie ogranicza nas do wyrysowanych ścieżek. Producent nazywa go magicznym kompasem. Inspiruje się jego metodą, ale w nowoczesnym wydaniu. Nawigację rozpoczyna od tego co zawsze: wprowadzenia celu w aplikacji (iOS/Android). Potem kierują nas już wyłącznie diodki LED. Wskazują tylko gdzie znajduje się nasza poszukiwana lokalizacja i daje nam wolną rękę w dojeździe. Bardzo podobnie do BeeLine, który przedstawiłem w zeszłym tygodniu. System ten przypomina mini radar. Diody przedstawiają pozycję rowerzysty względem celu.

Nie zabrakło jednak i nawigacji zakręt po zakręcie. Tutaj strzałki pokazują się w postaci diodowych wskaźników (plus sygnalizacja świetlna do orientacji przy zakrętach – trzeba się tego nauczyć, ale jest bardzo prosta). Jaka korzyść z posiadania takiego bajeru? Dla mnie jasna. Pozwoli lepiej poznać miasto i nieodkryte jeszcze ścieżki. Fajna opcja również przy zwiedzaniu nowych miejscówek. Aplikacja zachowuje też nasze przejazdy i oferuje zapamiętywanie ulubionych tras. O baterię martwić się nie trzeba. 2 tygodnie na jednym ładowaniu to sporo. Gadżet znajdziecie na Kickstarterze.

źródło: Kickstarter

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *