FilmLab – „wywołaj” zdjęcia smarfonem

15 Maj 2017

W zeszłym roku, podczas przygotowań do przeprowadzki, znalazłem w szufladzie kliszę. Chciałem wywołać zdjęcia, ale w punkcie fotograficznym stwierdzono, że nie da rady zrobić z niej odbitek. Musiałem wziąć sprawy w swoje ręce. Znalazłem na Androida specjalną aplikację do odwracania kolorów i z negatywów odzyskałem kolorowe fotki. Na początku była radość, ale wynikała głównie z sentymentu – zdjęcia sprzeda 15 lat robią swoje (w dodatku nigdy nie oglądane). Niestety jakość była bardzo słaba. Wystarczyło mi już to, że mogłem wszystko zapisać w smartfonowym albumie. Nie było czasu na znalazienie innego rozwiązania.

FilmLab

Dzisiaj przez przypadek natrafiłem na podobne, ale chyba nieco lepsze narzędzie. FilmLab to crowdfundingowy projekt z Kickstartera, który w tym przypadku powinno być jak znalazł (jest w wersji na iOS). Rozwiązanie jest kierowany raczej do starszego pokolenia (ja znalazłem film z negatywem rodziców, ale z rodzinnymi fotkami), którzy posiadają jeszcze w swoich archiwach klisze. Wiem, że takich rzeczy się nie wyrzuca, ponieważ właśnie z nich wywołuje się zdjęcia. Gdy fotografie się zniszczą, można stworzyć sobie kolejne kopie różnych wielkości. Wciąż robią takie rzeczy, ale placówek jest coraz mniej. Żyjemy w końcu w erze cyfrowej. Pewnie dlatego autorzy FilmLab zainteresowali się tematem.

FilmLab to alternatywne rozwiązanie, które nie odda efektów profesjonalnego wywoływania klatek, ale będzie świetnym narzędziem do domowych warunków. W szybki sposób przerobi negatywy w raczej wystarczającej jakości, kolorowe fotki. Potrzebne będzie nam dobre światło, ustawienie kliszy i aplikacja do przeróbek negatywów. Program wykonuje całość od kilku sekund do nawet ponad minuty. Tworzy pliki JPEG lub RAW z maleńkich negatywów. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale jakiś sposób na odzyskanie zdjęć bez korzystania z usług specjalisty. Można jednak zeskanować sobie negatyw w wyższym DPIi wrzucić do smartfona. Trzeba jednak zaopatrzyć się w specjalne uchwyty na film i pobawić w transfer do telefonu. Wtedy jednak lepiej pozostać na kompie i skorzystać z programów na PC/Mac.

źródło: Kickstarter

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *