Firefly – smart słuchawki z Bluetooth 5.0

14 Cze 2018

Choć bezprzewodowe smart słuchawki pojawiają się na sklepowych półkach już od kilku lat, to naprawdę garstka z nich korzysta z najnowszych technologii łączności Bluetooth 5.0. To dziwne, bo to właśnie protokół tej generacji sprawia, że hearable zyskuje o wiele więcej możliwości. Większy zasięg, szybszy transfer, dłuższy czas pracy, ale i lepsza komunikacja ze źródłem – te zalety zaoferuje model Firefly, który przy okazji postara się dostarczyć to wszystko w budżetowym wydaniu. Niebawem modele tego typu powinny uzyskać takie parametry już w standardzie.

tekst alternatywny

Zanim jednak wybór słuchawek pozwoli na swobodę trzeba zainteresować się konkretnymi propozycjami. Producenci wykorzystujący Bluetooth piątej generacji mocno podkreślają jego zastosowanie podczas promocji urządzenia. Nic dziwnego. Daje naprawdę dużo, a na pewno więcej od konkurentów bazujących na poprzednich wersjach BT. A co poprawi Bluetooth 5.0? Bardzo wiele. Zacznę od lepszej synchronizacji i procesu parowania. Firefly nie będą gubić tak sygnału jak obecne urządzenia. Szybciej je też podładujemy, a bardziej energooszczędna praca wydłuży działanie. Niebawem te osiągi staną się normą, ale póki co warto je podkreślać.

Nie zabraknie też intuicyjnego systemu kontroli prosto ze słuchawki (mowa o przełączaniu utworów, odbieranie połączeń, czy wydawanie komend głosowych przez asystentkę Siri lub Google Asystenta). Budowa słuchawek pozwoli na użycie trybu wpuszczania odgłosów otoczenia, co zwiększy bezpieczeństwo poruszania się w mieście. Bateria ma wytrzyma cztery godziny ciągłego grania, natomiast w etui jest dodatkowe 16 godzin w postaci banku energii. W 10 minut podładujemy aż 60% pojemności (to jakieś 2h pracy), więc w razie wyczerpania jest szansa na szybki zastrzyk. Pełne ładowanie trwa tylko pół godziny. Całość opakowana wodoszczelną obudową, ale nie nadającą się do pływania. Ochrona wystarczy tylko podczas deszczowej pogody, ale to i tak wystarczająco.

Wszystko co wyżej przedstawiłem nie jest niczym specjalnie rewolucyjnym, ale za 64 dolary to jedna z najtańszych ofert na rynku (mimo, że to cena przesprzedażowa dla najszybszych w crowdfundingu). Później koszty wzrosną, ale kampania na Kickstarterze to okazja. Warto jeszcze dodać, że to słuchawki grafenowe, czyli jakaś gwarancja lepszej jakości dźwięki, ale tego ocenić na ten moment się nie da. Bardzo ciężko zatem zamawiać kota w worku, ale inaczej w formacie crowd się nie da. Autorzy obiecują rozsyłkę pierwszych kompletów słuchawek jeszcze w lipcu.

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *