Podwodne Spectacles z maską SeaSeeker Royal Caribbean

27 Cze 2017

SeaSeeker Spectacles Royal Caribbean

Okulary Spectacles najpierw były limitowane (co miało podnieść na nie popyt), a teraz zaczynają starać się o naturalny rozwój, czyli poszerzanie zasięgu. Jeszcze przed końcem roku będzie można z nimi nurkować, ale nie dzięki zasługom Snapchata, a modyfikacji SeaSeeker. To podwodna maska, umożliwiająca rejestrowanie krótkich filmików i zdjęć w nowych warunkach. Mówi się o drugiej generacji smart okularów, którym producent chce dać o wiele ciekawsze funkcje, ale na razie jest to dosyć prosty gadżet.

Przystawki zawsze są pomocne w zwiększaniu funkcjonalności różnych rozwiązań. W tym wypadku maska jest projektem Royal Caribbean, które chce przyciągnąć klientów ekskluzywnym bajerem. Żeby pobawić się takimi okularkami trzeba zarezerwować kurs, gdzie oczywiście okazja na efektowne ujęcia będzie podczas podróży ogromna. Linie stworzyły już prototyp dostosowanej do Spectacles maski. Adapter odpowiednio wyprofilowano, aby kamerka w ramce mogła nagrać materiały w identyczny sposób.

Nie sprecyzowano szczegółów technicznych oraz specyfikacji gadżetu, ale należy wierzyć, że korzystanie z urządzenia nie będzie się specjalnie różnić od oryginału. Wiadomo jednak, że z taką maską zanurzymy się do ok. 46 metrów głębokości i będziemy mogli rejestrować treści przez pół godziny. Otrzymamy typowy, okrągły format video (10-sekundowe filmiki), bo w kwestiach technicznych od strony Spectacles nic się nie zmienia. Wyrób został już przetestowany przez specjalistów. Nurkowie mieli okazję pobawić się nową odmianą okularków, co widać na ich kontach społecznościowych. Mowa oczywiście o znanych eksploratorach natury, którzy przy okazji promują maskę SeeSeeker oraz kursy Royal Caribbean.

Przy okazji tego wpisu przypomnę, że po sieci krążą plotki jakoby Snap przygotowywał drugą generację smart okularów Spectacles. Różnica ma być zauważalna, gdyż uwzględniać powinna technologie Augmented Reality. Prawdopodobnie głównie pod filtry dla filmików, by edytowanie treści w czasie rzeczywistym przypominało wersje ze smartfonów.

źródło: Royal Caribbean

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *