LeveTop T1 – składany dron

19 Lut 2018

Coraz częściej piszę na blogu o mniejszych dronikach, które kierowane są do konsumentów potrzebujących łatwych w obsłudze i kompaktowych modeli, z których oczywiście nagrają obraz z lotu ptaka. Producenci zauważają ich potencjał i spore zainteresowanie, konstruując coraz ciekawsze rozwiązania. Im mniejszy, a najlepiej składany, tym bardziej mobilny i wygodniejszy w transporcie, a to się liczy. LeveTop T1 to autonomiczny dronik wielkości puszki po napoju gazowanym o wystarczających parametrach odnośnie lotu oraz nagrywania akcji.

LeveTop T1

Projekt LeveTop T1 przypomina wielkością puszkę, w której dodatkowo schowają się cztery składane śmigiełka. W tak złożonym formacie łatwiej przewieźć gadżet. Forma ułatwia też start i lądowanie, ponieważ urządzenie ma stabilną podstawę. Autorzy przygotowali dronikowi własne etui, które można przypiąć zewnętrznie do plecaka (pomyślano w tym przypadku głównie o podróżnikach, dla których miejsce jest bardzo ważne). Trzeba też przyznać, że ogólny design jest bardzo atrakcyjny.

Przejdę do specyfikacji sprzętu, bo jest chyba ważniejsza od samej konstrukcji. T1 została skonstruowany do działania bez konieczności manualnego operowania. Można nim sterować ręcznie, ale jeśli się na tym nie znamy lub mamy słabe umiejętności, wystarczy przycisnąć odpowiedni przycisk, a dron sam się uniesie w powietrze i będzie za nami podążał. Potem jest w stanie samodzielnie wylądować, np. w miejscu startu. Tutaj pomoże GPS. Komunikacja ze smartfon umożliwi transfer nagrań, ale też nawigowanie przez przechylanie telefonem. Kamerka 1080p jest stabilizowana, a na jednym ładowaniu uzyskamy nawet 20 minut ciągłych nagrań z lotu ptaka. Tryb podążania za obiektem przez techniki pozycjonowania przez kamerkę oraz lokalizowanie telefonu jest wspierany także programowalnymi ścieżkami GPS oraz barometrem. Producent proponuje też pomoc geo-fencingu.

Szkoda tylko, że zasięg łączności nie jest za wielki. Wynosi jedynie 30 metrów. Niebawem prototyp pojawi się w crowdfundingowej kampanii. Będzie tam szukał wsparcia finansowego do masowej realizacji. Ta faza pozwoli też na tańszy zakup wyrobu, więc warto śledzić losy projektu. Gdy akcja wystartuje poznamy też więcej szczegółów na temat możliwości niepozornego urządzenia.

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *