Google Clips – Sztuczna Inteligencja fotografem

5 Paź 2017

Google Clips

Kamerek i aparacików do focenia jest dziś zatrzęsienie. Wyjmujemy smartfon z kieszeni i pstrykamy. Ubieramy specjalne kamerki akcji i nagrywamy. Jest też sporo gadżecików do robienia zdjęć, które zakwalifikujemy do sekcji lifeloggingu. Google poszukuje tu swojego miejsca, a przecież zdjęciami zajmuje się od dosyć dawna – głównie w formie albumów i  porządkowania naszych zbiorów. Najnowszym wyrobem giganta z Mountain View jest kamerka Google Clips, czyli sprzęcik, który nie będzie angażował specjalnie samego użytkownika. To AI stanie się naszym fotografem.

Sztuczna Inteligencja jest obecnie zaprzęgana do pracy przy wszystkim co się da. Algorytmy AI pomogą teraz w wykonywaniu, ale i wybieraniu najlepszych ujęć, które utworzą najlepsze galerie. Wszystko po to, byśmy nie musieli tego robić my sami. Ja akurat wolę robić zdjęcia po swojemu, potem je edytować i zestawiać w albumy, ale od jakiegoś czasu Google chce robić to za nas. Materiałów przybywa, czasu coraz mniej – to główne powody stworzenia oprogramowania, ale i urządzenia, które wykona te wszystkie zadania samodzielnie. Producent znalazł chyba powód, byśmy zainteresowali się inną kamerką niż ta smartfonowa. Oczywiście tym argumentem jest AI.

Kamerka Google Clips przypomina sprzęt do lifeloggingu i ja bym śmiało właśnie tak ją kwalifikował. Ten dziwny segment w dziale fotografii jest co pewien czas odkurzany i może właśnie Sztuczna Inteligencja w końcu pozwoli pisać o nim częściej. Jak już pisałem, to nie naszym zadaniem będzie operowanie kamerką. Zajmie się tym uczenie maszynowe, czyli software rozpoznający najważniejsze i najatrakcyjniejsze momenty, które warto zachować. My z kolei mamy cieszyć się chwilami, czyli dokładnie tak, jak przy wynajmowaniu osobistego fotografa, np. na przyjęciach i ważnych wydarzeniach.

Jedynym co musimy zrobić to umiejscowić kamerkę lub przypiąć ją do ubrania, czyli skierować obiektyw w konkretne miejsce. Oczywiście możemy gadżecik obsłużyć manualnie lub przez aplikację na smartfony, ale funkcją wyróżniającą sprzęcik jest autonomiczność. W teorii soft ma być chyba rozwiązaniem największego problemu lifeloggingu, czyli interwałowego i często przypadkowego wykonywania zdjęć. Taki sposób działania powodował, że któreś ujęcie na pewno się udawało, ale rządził tym przypadek. Google Clips ma podobno sobie z tym poradzić przez AI. Warto zauważyć, że taki system działania nie jest wcale nowatorski. GoPro posiada tryb QuickStories, który tworzy skrót najlepszych ujęć, dzięki czemu nie musimy potem montować filmiku z długiego materiału. Pisałem też kiedyś o kamerce Graava – ona też starała się o wybieranie najlepszym momentów widzianych przez obiektyw. Chyba też kamerki Nest (od Google zresztą) posiadają wsparcie AI przy rozpoznawaniu członków rodziny i skanowaniu widoku.

Google Clips

Clips ma obserwować sytuację i robić zdjęcia lub nagrywać filmiki, które wykryje jako istotne i ważne. Nie musimy się martwić o wyciąganie smartfona, co zawsze trwa jakiś czas. Wadą jest jednak to, że i tak trzeba pilnować bycia w kadrze (chyba, że kamerkę nosimy na sobie). Oprogramowanie ma zadbać też o jakość zdjęcia. Analizować będzie cały kadr, a więc także warunki w tle. Czuję, że kiedyś te narzędzia trafią do smartfonów, a ostatecznie do smart okularów z kamerkami. Google Clips ma nagrywać krótkie materiały i przesyłać najlepsze klatki na telefon z Androidem lub iOS (do Apki Google Zdjęcia). Na smartfonie wszystko przejrzymy i ewentualnie poprawimy po swojemu. Google zapewnia, że efekty będą ciekawsze z czasem, ponieważ system musi nauczyć się naszego bycia oraz twarzy.

Podoba mi się, że przetwarzanie naszych materiałów odbywa się na urządzeniu, a nie serwerze, więc nie musimy martwić się o prywatność. W kamerce jest 16 GB pamięci, więc zbieranie samych treści nie wymaga połączenia z innym sprzętem. Ważne jednak, by potem synchronizować materiały ze smartfonem, gdyż to on dostarczy możliwości AI. Kamerce towarzyszyć mają oczywiście przeróżne mocowania i uchwyty, by lepiej ustawiać gadżecik. Ten jest lekki i kompaktowy. Bateria ma wytrzymać trzy godziny. Optyka ma aż 130 stopni pola widzenia i auto-focus. Google wyceniło bajer na 249$.

źródło: Google

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *