Cleo – dron inny niż wszystkie

14 Lut 2018

Cleo

Odkąd większość z nas kojarzy słowo dron raczej z konsumenckimi copterkami, a nie autonomicznymi zwiadowcami do celów militarnych, powstaje znacznie więcej propozycji odmian miniaturowych i dostosowanych do nowych potrzeb zwykłego odbiorcy. Właśnie o tych modelach lubię na blogu pisać częściej z wiadomego względu. Warianty do profesjonalnego użytku są interesujące, ale te bardziej mobilne zwracają uwagę bardziej kompaktowymi gabarytami. Cleo to propozycja drona odróżniającego się od dzisiejszych standardów.

Dronik Cleo to poruszający się w powietrzu gadżet, którego budowa różni się o klasycznego quadcoptera. Autorzy projektu przystosowali go do poruszania się we wnętrzach, gdzie konstrukcja musi uwzględnić nieco inne warunki oraz poruszających się po budynku ludzi. Kanadyjczycy – Omar Eleryan i Simon Czarnota – stworzyli firmę Cleo Robotics i skonstruowali drona w kształcie pączka (donuta). Zamiast czterech śmigiełek ma dwa tylko dwa i to obudowane ochronną „oponką”. Ich celem było zaoferowanie lekkiej, cichej i bezpiecznej formy, pozwalającej na użytkowanie w pomieszczeniach.

Cleo

Cleo to mini dron przyjazny wnętrzom, a przy tym wyposażony w kamerkę HD (dzisiaj dron bez rejestratora już nie zaistnieje na rynku). Urządzenie jest oczywiście sterowane ze smartfona i nie wymaga wielkich umiejętności. Raczej nie zagraża otoczeniu, więc nie powinien wymagać certyfikatów dla operatora – jak zresztą większość zabawek w określonych rozmiarach. Konkurencji w sekcji kieszonkowych droników jest już sporo, ale większość bazuje na systemie składanych rotorów, tymczasem wcale nie trzeba opierać się wyłącznie o tego typu schematy. Silniczek ze skrzydełkami jest tu całkowicie osłonięty, więc nie zrobi najmniejszej krzywdy. Można go śmiało łapać w ręce w trakcie lotu (widzę tu spory potencjał do zabawy). Jak takim dyskiem nawigować? Autorzy wykorzystali do tego przepływ powietrza, który wystarcza do kierowania (efekt wektorowania ciągu).

Dron Cleo utrzyma się w powietrzu około 12 do 15 minut na jednym ładowaniu. Ma swoją bazę, więc w każdej chwili może powrócić i podładować akumulatorek. Kamerkę w tej formie można użyć na przykład do wewnętrznego monitoringu z tzw. „obchodem” terenu. To zresztą już żadna nowość, choć w sklepach takich rozwiązań raczej nie znajdziemy. O dronach strażnikach kiedyś pisałem. Odsyłam tu do powiązań pod wpisem. Start-tup planuje usprawnić projekt o system omijania przeszkód (tych w zabudowie jest znacznie więcej niż na otwartym terenie) oraz nawigacji po budynku. Wydaje się, że najlepszym wykorzystaniem będzie tu oczywiście monitoring, czyli ochrona obiektów, no i selfie.

źródło: cleorobotics.com

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *