Blog: najlepsze sportowe trackery na rower

30 Lip 2015

moov

Kiedyś najciekawszym dodatkiem do roweru był licznik mierzący sporo parametrów jazdy. Dzięki temu możliwe było analizowanie trasy i monitorowanie aktywności. Dzisiaj powstaje mnóstwo nawigacji, czy uchwytów na smartfon, ale i ubieralne wynalazki można wykorzystać do śledzenia parametrów ruchu. Moim kolejnym zestawieniem sportowych trackerów będzie to przeznaczone właśnie dla cyklistów. Kiedyś naręczne modele przydatne były tylko dla biegaczy. Teraz tych gadżetów się poszerza, a odpowiednie algorytmy pozwolą na zapis metryk z kolejnych dyscyplin. Rowerzyści też mają już niezły wybór czujników do noszenia w ciele w trakcie jazdy jednośladem.

Niektóre z nich można umieścić wygodnie na kierownicy i mierzyć podstawy. Inne zaczepimy na kostce i zbiorą odczyty ruchu nogi, czyli przeliczą przebytą trasę na spalone kalorie i pokażą kilka ciekawych danych z takowego treningu. Jeździmy na rowerach dla przyjemności, ale często dłuższe trasy można przekuć na utrzymanie kondycji, no i dodanie kolejnych danych do naszych cyfrowych dzienników aktywności. Oczywiście wciąż najważniejsze będzie monitorowanie dystansu, tempa, a nawet kadencji. Mało tego, dzisiejsze wynalazki potrafią nawet ocenić naszą technikę jazdy, wydolność i pomagają optymalizować wysiłek.

moov now

Moov i Moov Now

Na pierwszy ogień w zestawieniu poszły modele Moov i Moov Now. Obie generacje zostały przygotowane do analizy wielu dyscyplin, a jedną z nich jest kolarstwo. Jako, że ubieralne urządzonka montujemy nad kostcką nogi, skąd odczyty będą najdokładniejsze, warto zastosować na kierownicy mocowanie na smartfon. Na ekranie przekazywane będą dane z czujników. Będziemy w stanie obserwować mnóstwo parametrów. Przede wszystkim audio-wizualne wskazówki od wirtualnego trenera w czasie rzeczywistym. Oprócz tego sprzęcik będzie w stanie wspomóc nas w stosowaniu przerzutek (co nie zawsze robimy optymalnie), a także pokazywać stale aktualizowane raporty dotyczące trasy, kadencji, dystansu, prędkości, ale i wzniesień.

Oczywiście nie zabraknie spalanych kalorii. Najważniejszymi metrykami dla rowerzysty są te dotyczące kadencji. W przypadku pedałowania chodzi o liczbę obrotów koła na minutę. To pozwala maksymalizować wysiłek i oceniać swoje możliwości (ewentualnie przeliczać je na aktualną formę). Całość możemy wesprzeć zewnętrznym czytnikiem pracy serca, co jest polecane jako bardzo przydatny dodatek do analiz organizmu. Zapisaną trasę można potem oglądać na smartfonie i stosować porównanie podczas kolejnych wypraw. Producent zastosował też własny system punktacji Moov Power. Każdy rekord będzie też motywował do jego bicia.

flyfit

 Fly Fit

Bardzo podobnym do wcześniejszego modelu jest FlyFit, który jakiś czas temu rozpoczął kampanię na Kickstarterze, gdzie zbierał fundusze na rozwój projektu. Też jest w miarę uniwersalnym gadżetem, a jedną z opcji jest analiza jazdy na rowerze. Też przypominamy go nad stopą, bo właśnie tutaj sensory mają rację bytu. Tutaj również przyda się wsparcie aplikacji mobilnej na smartfon, bo cały format ma dokładnie tą samą formę co Moov. Na ekranie telefonu zobaczymy dane płynące z ubieralnego trackera. Producent obiecuje zbieranie odczytów z ruchu nóg, a ten można przeliczać na spalone kalorie.

Ruch zapisywany jest w formie kilku metryk. Są to te najważniejsze dla rowerzystów: dystans, prędkość, ale i rotacje na minutę (kadencja). Gadżet można stosować także na rowerku stacjonarnym. Wraz z GPSem smartfona będzie zapisywał informacje dla całej pokonywanej trasy. Model można założyć także na nadgarstek i w ten sposób otrzymujemy typowy tracker do biegania, joggingu, a także pływania i analizy wypoczynku.

microsoft band rower

Microsoft Band

Jako kolejny model potrafiący analizować wysiłek w trakcie jazdy na rowerze wybrałem bransoletkę sportową Microsoft Band. Nie założymy jej na nogę, ale ma swój wyświetlacz i wbudowany moduł GPS. To już przesłanka do tego, żeby pozostawić w domu smartfon i nie ryzykować jego zniszczeniem. I tak bierzemy telefony ze sobą już wszędzie, ale nie będziemy zmuszeni do ich montażu na kierownicy. Microsoft Band nie będzie aż tak dokładnym wynalazkiem jak dwa powyższe, ale gigant z Redmond zaktualizował niedawno oprogramowanie, by dodać funkcje specjalnie dla rowerzystów. To mnie profesjonalne rozwiązanie, ale skierowane do bardziej amatorskiej grupy, która i tak powinna być zadowolona z opcji monitorowania jazdy na rowerze.

Nie wszystkim potrzeba dokładnych pomiarów. Wystarczy, że osiągniemy te najważniejsze: prędkość, dystans, wyrysowywanie trasy, a także pokonywane wzniesienia. Wszystko można powiązać ze spalonymi kaloriami. Bardzo istotne jest już to, że możemy odczyty integrować z rowerowymi aplikacjami MapMyRide, czy Strava. Ciekawie prezentuje się też wsparcie czujników UV, które podpowiedzą o intensywności słońca. Może pomóc to w unikaniu zbyt mocnych promieni, tj. ograniczaniu wysiłku w zbyt gorące dni. Warto dodać, że bransoletka ma czytnik pracy serca, a potrafi też pokazywać pułap tlenowy, czyli zdolność naszych płuc. Te dane też wpłyną na analizę ruchu i dobieranie możliwości (np. wyznaczanie trasy).

lifebeam helmet

LifeBeam Gear

Czwartym gadżetem dla rowerzysty będzie sprzęt wbudowany w kask. Ten powinniśmy mieć na sobie podczas jazdy na rowerze zawsze, a skoro tak, to może wybrać taki, który dodatkowo przekaże nam kilka ciekawych informacji. Wielu kolarzy ubiera na czas rowerowego treningu specjalny czytnik rytmu serca na swojej klatce piersiowej. To ważny moduł do analizy wydolności, ale nie jest zbyt wygodny. Właśnie dlatego powstał kask LifeBeam Gear, który dane zbiera z naszej głowy. Są równie dokładne, a komfort jazdy dużo wyższy.

Kask potrafi obliczać konsumpcje kalorii w trakcie treningu, a jego współpraca z innymi gadżetami, m.in. sportowymi urządzeniami w standardzie ANT+ lub Bluetooth 4.0, pozwoli na integrację danych. Właśnie stąd otrzymamy całą resztę zapisów, które możemy obserwować z zamontowanych na kierownicy mierników lub naręcznych gadżetów. LifeBeam obiecuje też przekazywanie odczytów na smartfon.

mbody

Myontec Mbody

Dzisiejsze ubieralne technologie idą w kierunku naprawdę ubieralnej formy. Czujniki nosimy obecnie jako moduły do przypinania na ciele (głównie nadgarstku, ale i nodze). Mbody to bardzo zaawansowany strój sportowy, który zdecydowanie poprawi komfort ruchu. Firma Myontec zaproponowała siatkę sensorów w spodenkach (a jest też model koszulki), by odczyty zbierać wprost z nóg, a konkretnie partii mięśni udowych. Spodenki przeanalizują pracę mięśni, ale i serca. Dane wzbogaci analiza kadencji, czyli obrotów koła na minutę. Wszystko po to, by wszystkie razem pozwoliły na optymalizację treningu, odpowiedniego wykorzystania mięśni, poprawnej techniki oraz wydolności.

Wszystkie informacje mają być pokrywane instrukcjami i podpowiedziami w czasie rzeczywistym. Taki wirtualny trener będzie stale aktualizował info wprost z odczytów i wspierał sugestiami. Audio wskazówki mają pomagać w odpowiednim wykorzystywaniu ciała, tj. zwiększaniu tempa wtedy, kiedy system wyczuje, że nie pedałujemy optymalnie. Mbody uchroni też przed przeciążeniami, bo wyczuje nadmierne przeciążanie nóg. Do tego posłuży parowanie z aplikacją mobilną na smartfony z iOS lub Androidem. Głos z apki podpowie nam o odpowiedniej sylwetce i posturze na jednośladzie. Całość działa też jak typowe trackery fitness. Możemy wyznaczać cele, porównywać osiągi i motywować się poprzez dzielenia wynikami.

Fitbit Surge

Fitbit Surge

Fitbit to znana marka, która oferuje przeróżne naręczne bransoletki sportowe. Ostatni ich model otrzymał wsparcie większego ekranu i modułu GPS. Właśnie ten element i zestaw czujników sprawiły, że systemik otrzymuje co pewien czas aktualizacje dodające kolejne analizy. Jedną z dyscyplin, na której skupiono się nieco bardziej jest jazda na rowerze. Gadżet zbiera sporo odczytów, więc wraz z analizą lokalizacji można wszystko przekazać kolarzom lub amatorom jazdy na jednośladzie. Znajdziemy w ten sposób dane znane z liczników: średnią prędkość poruszania się, aktualną szybkość, dystans, czas trwania treningu.

Oprócz tych podstawowych parametrów Surge ma też zdolność odczytywania pracy serca, co przy okazji da nam wgląd w naszą wydolność w trakcie trasy i dobieranie poziomów wysiłku. Towarzyszyć będą temu dane na temat spalonych kalorii. GPS pozwoli mierzyć całą trasę, ale i analizować wspinaczkę na wzniesieniach lub zjazdy z gór. Różnica poziomów ma znaczenie, bo w tym czasie inaczej dawkujemy siłę. Współpraca z aplikacją mobilną daje nam szansę zbierania wszystkiego na wykresach i wizualizacjach, więc mamy podgląd progresu. Moduł GPS pozwala również na wgrywanie zapisów do aplikacji mobilnych takich jak Strava. Nie jest to może sprzęcik dla wymagających, ale okazjonalnym sportowcom wystarczy.

Leo

Leo

Opaska Leo przypomina nieco rozwiązanie Mbody. Nie jest w formie spodenek, ale też wygodnej, bo zakładanej na udo. Technologia zastosowana w materiale zbiera bardzo podobne dane, czyli analizuje pracę mięśni. Rozwiązanie bada pracę ścięgien, mięśni, poziom nawodnienia organizmu oraz pracę naszego serca. Wszystkie te dane przekujemy razem w obraz naszej wydolności w trakcie jazdy na rowerze (także biegu). Wraz z aplikacją mobilną na smartfon możemy obserwować odczyty w czasie rzeczywistym, a to da nam już kontrolę nad możliwościami organizmu. Możemy dostosowywać obciążenie treningu i starać się unikać niepotrzebnych przeciążeń.

Ustalimy tempo, a wyniki porównamy z poprzednimi treningami, co pozwoli na analizowanie postępów. Doradzanie na ekranie smartfona to szansa na unikanie kontuzji, bo zbyt intensywne ćwiczenia to ryzyko mikrourazów. Warto znaleźć na kierownicy miejsce dla telefonu i zamocować go na jakimś uchwycie. Biosygnały będę stale monitorowane, więc wszystkie uwagi warte poinformowania zostaną przekazane na mobilne urządzenie w formie powiadomień. Rekomendacje mają odpowiednio dostosowywać się do indywidualnego profilu użytkowniku (uczenie się). Oprócz tego opaska ma przekazywać dane na temat tempa, kadencji, prędkości, dystansu, przyspieszeń. To jedyny model w zestawieniu, który bierze pod uwagę nawodnienie organizmu, więc postara się też o zadbanie o uzupełnianie płynów w trakcie jazdy.

connected cycle

Connected Cycle

Wśród modeli dla rowerzysty znalazłem też miejsce dla tego nietypowego rozwiązania. Inteligentny pedał  Connected Cycle to oryginalne podejście, ale pasujące do zestawienia. Po co oferować zestawy czujników do ubrania na nogę, skoro obroty pedałów i resztę typowych parametrów ruchu może zebrać sam pedał. Autorzy postanowili zintegrować sensory z rowerowym pedałem, a przy okazji dostarczyć nam moduł GPS. Ten będzie pozwalał na analizę trasy i wiązał dane z monitoringiem ruchu, ale i ochroni nasz jednoślad przed ewentualną kradzieżą.

Z pozoru zwykły pedał ma w sobie poukrywane odpowiednie elementy, więc można go wykorzystać jako sportowy tracker. Oczywiście głównie podstawy: wyrysowanie trasy, dystansu, monitorowanie spalonych kalorii, czy śledzenie prędkości. Integracja ze smartfonową aplikacją pozwoli na oglądanie odczytów na ekraniku, a także ich archiwizację i monitorowanie postępów. Jest też mapka, więc szybko zlokalizujemy nasz rower.

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Comments (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *