Blincam – „puszczaj oczka” i pstrykaj foty

27 Lip 2016

Najlepszy aparat toten, który właśnie jest pod ręką. Blincam jest „pod okiem”.

Kamerka Blincam ma jedną, ale istotną zaletę – jest gotowo do natychmiastowej reakcji i to przez „puszczenie oczka”.

Blincam

Nie, ona nie puszcza ci oczka – tylko ptryka fotkę (może właśnie tobie?).

Smartfony już swoje w historii fotografii zrobiły. Mają mnóstwo zalet, a głównymi jest zawsze dostępny aparat, coraz lepsze jego parametry w bardzo kompaktowej formie oraz możliwość natychmiastowej publikacji fotek i ich edycji przez aplikacje. Coraz popularniejszą są ubieralne obiektywy (m.in. do lifeloggingu). Swój krótki czas miały Google Glass, ale kamerka była akurat ich najbardziej kontrowersyjną częścią. Google dopracowuje inteligentne okulary, tymczasem na rynku pojawiło się sporo klonów. Niektóre skupiły się wyłącznie na kamerce. Blincam jest takim właśnie projektem.

Obiektywik przy oku to perspektywa naszego wzroku, a więc kadr z dokładniego takiego punktu, jak widzimy świat. Identycznie jak w przypadku Google Glass. Przystawkę podczepiamy do ramki okularów i w ten sposób dysponujemy zawsze gotową kamerką. Nazwa gadżetu nie jest przypadkowa. Mobilny wyrób umożliwia wyzwalanie migawki przez mrugnięcia i puszczenie oczka. Ma to oczywiście przyspieszyć robienie zdjęć. Nie dość, że aparacik jest już ustawiony w konkretnym kierunku to jeszcze reaguje na gest szybszy od wyciągnięcia ręki i przyciśnięcia ekranu/przycisku.

Blincam

Blincam

Nie da się ukryć, że rozwiązanie nie jest nowe, a wyprzedzone zostało przez wspomniane wyżej Google Glass. Nie jest to jednak funkcja na wyłączność i żadno opatentowane rozwiazanie, więc japoński producent chętnie je wykorzystał. Wydaje się naturalne i intuicyjne w użytku. Na pewno zwiększy skuteczność, a szybko umykające chwile będzie łatwiej uwiecznić na fotce (zwłaszcza, gdy obie ręce są zajęte). „Zabawka” łączy się ze smartfonem przez Bluetooth, ale ma również swój slocik na kartę microSD. Nie wykonamy też przypadkowych zdjęć, ponieważ wewnątrz zmieszczono technologię, która rozpoznaje naturalne ruchy powiek i nie myli ich z tymi wywołującymi migawkę.

Mrugamy od 15 do 20 razy na minutę, więc pewnie potraficie sobie wyobrazić jak dużo zdjęć byśmy w ten sposób napstrykali. Ubieralna kamerka dysponuje raczej wystarczającymi parametrami, a skoro niezłe aparaciki udaje się zmieścić w smukłym telefonie to w podłużnym kształcie spokojnie wszelkie moduły się pomieszczą. Blincam ma kosztować poniżej 200 dolarów i pojawić się na rynku w okolicach kwietnia 2017 roku. Na razie poszukuje wsparcia finansowego w kampanii crowdfundingowej na Makuake.

źródło: Blincam

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *