Big-I – robot stalker w twoim domu?

9 Sie 2016

Big-I jest pierwszą fazą wprowadzania „robotów” do naszych mieszkań? Przypomina jeźdzącego śmietniko-cyklopa…

Big-I

„Your most loyal friend” – do czasu malware’u i ataków hackerskich, wyłudzających nasze prywatne dane…

Roboty w naszych doma zagoszczą, ale nie sądzę, by jeszcze w tym dziesięcioleciu. Mam oczywiście na myśli modele towarzyszące nam w życiu codziennym. To, że takowe wynalazki staną się nowymi członkami rodziny to pewne, ale kiedy to nastąpi i kiedy je tak nazwiemy bez większego zażenowania, nie da się przewidzieć. Obecne czasy to naprawdę wczesna faza wprowadzania takich urządzeń, więc nie oczekujmy takie Rosie z Jetsonów. Na razie mają format większych czopków, jak Big-I. To nie pierwszy projekt jeżdżącego po mieszkaniu robota, który ma podążać za domownikami i pomagać w niektórych rzeczach.

Już na blogu zdarzało mi się przedstawiać roboty starające się wkupić w nasze rodziny. Nie jest to nowa sekcja, ale bardzo, naprawdę bardzo niszowa. Big-I chce być bardziej fizyczną postacią, alternatywą dla Siri, Alexy, czy Cortany. Może nie maszyny na nasze podobieństwo, ale rodzaju wielkiego oka, które na pierwszy rzut oka skojarzy nam się ze stalkerem. Ma łazić za nami krok w krok i przypominać o swojej obecności. Oczywiście nie to jest jego celem, ale możemy poczuć się wręcz osaczeni. Wszystko zależnie od naszego podejścia. Jeśli chcemy mieć swojego osobistego doradcę to taki pomocnik będzie przydatny.

No, cześć! Będę was prześladował w waszym własnym domu.

No, cześć! Będę was prześladował w waszym własnym domu.

Big-I (1)

Większość z nas ma jednak obiekcję. Czyż nie? Big-I ma nas nasłuchiwać i odpowiadać na nasze polecenia i komendy głosowe. Można mu zaprogramować odpowiednie akcje w stylu serwisu IFTTT. W ten sposób aktywujemy funkcje smart domu, czy programów. To taka sekretarka, która ma przypominać o zapisach z naszego kalendarza (jeśli nie robimy tego zerkając do aplikacji i organizera). Raczej nic specjalnie nadzwyczajnego, ale jako format dosyć wyjątkowego. W końcu mamy do czynienia z kompanem, który kręci się po naszym mieszkaniu (dodatkowo wie o nas sporo, czy nie nazbyt?). Jesteśmy i będziemy nieufni wobec takich technologii. Trzeba będzie się jednak przyzwyczaić, bo faktycznie tego typu roboty będą starały się zadomowić w naszych mieszkaniach. Kolejna faza smart domów to jeżdżący hub?

Oczywiście producent oferuje API, aby developerzy rozwijali jego możliwości i dołączali swoje produkty do współpracy z robocikiem. Z funkcji, które mają być dostępne od początku są też te kształcące naszego potencjalnego „przyjaciela” (przydupasa? :P). Ma uczyć się naszego stylu życia i dopasowywać do naszych potrzeb. Czasy, w których po domu zacznie kręcić się więcej sprzętu niż tylko Roomba odkurzająca podłogę nadchodzą. Ciekawe jak iRobot zinterpretowałby Big-I. Oby wspólnie nie spiskowały przeciwko mieszkańcom. Skynet czuwa! Wizualnie Big-I nie jest może bardzo atrakcyjny, ale całkiem uroczy. Sam jednak nie wiem czy potrzebujemy takowego Wielkiego Brata w naszym własnym domku. Tolerowłbym chyba tylko Bendera z Futuramy i może R2D2. BTW: w komentarzach proszę o inne przykłady.

źródło: nxrobo.com via engadget.com

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *