AlarmShock – wstawaj albo zostaniesz „popieszczony”

11 Maj 2017

Nie pierwszy rzuci kamienień ten, kto nie oparł się porannej drzemce. Bardzo ciężko zrezygnować wtedy z jeszcze kilku minut (które przeradzają się często w kilkadziesiąt) dodatkowego odpoczynku. Jak z tym walczyć? Gdy żadna metoda się już nie sprawdza, trzeba zastosować wariant siłowy. W przypadku AlarmShock będzie on dosyć drastyczny, gdyż „popieści” prądzikiem. Producent pomysłu gwarantuje sukces, czyli natychmiastowe wybudzenie i stanie na nogi.

AlarmShock

Bransoletka ze specjalnym, bezpiecznym „shockerem” ma zastąpić typowy budzik. Konstrukcja i pomysł są przyciągające, ale nie nowatorskie. Na taki projekt wpadł już kiedyś inny start-up. AlarmShock jest zatem zabawką-klonem, ale nie zaszkodzi na rynku nieco rywalizacji. Urządzonko chce zainteresować klientów dosyć konkretnym rozwiązaniem i tutaj popytowi może przeszkodzić nieco masochistyczne podejście. Czy znajdzie się wystarczająco dużo chętnych na dokuczanie sobie z rana aż takimi środkami? Autorzy mają nadzieję, że tak. Dla wielu to jedyna opcja, by przestać spóźniać się do pracy.

System AlarmShock działa w prosty sposób. Bransoletkę synchronizujemy z godziną pobudki i tuż przed nią otrzymujemy dwie minuty na odpowiedź. W ciągu tego czasu trzeba zdjąć wearable z nadgarstka (tylko magnetyczne złącze stacji uaktywnia zamek) i odłożyć je na specjalną platformę, która przy okazji służy do podładowania bateryjki. Najlepiej ustawić ją gdzieś dalej od łóżka. Jeśli nie zdążymy, czeka nas kara w postaci nieprzyjemnego „kopnięcia”. Nie takiego „pieszczenia” oczekujemy z rana, ale coś musi nas w końcu zmotywować. Pomysł ten bazuje na systemie kar (właściwie tortur), więc powinien się sprawdzić. Nagroda z rana mobilizuje nas jakoś mniej. Często wolimy z niej zrezygnować, by jeszcze chwilę dospać.

Napięcie jest na szczęście bezpieczne, ale drażniące. Dosyć trudno będzie je zignorować. Dlaczego? Ponieważ wymyślono sprytny wyrok za ociąganie się. Jeśli nie wstaniemy, AlarmShock zapewni nam aż pięć elektrycznych porażeń. Za taką „przyjemność” producent życzy sobie ok. 120 dolarów. Trzeba mięć naprawdę niezły charakter, by zainteresować się takim wynalazkiem, za który trzeba jeszcze zapłacić! Jeśli bransoletka zbierze środki na Kickstarterze, to dotrze na rynek w okolicach października.

źródło: Kickstarter

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *