Coach T – wirtualny trener tenisa z czujnikami

9 Maj 2017

Coach T

Nie można powiedzieć, że czujniki zastąpią rzeczywistego trenera, ale mogą go wesprzeć i w niektórych treningach zastąpić. Dawałem już na blogu przykłady sensorów do odczytywania ruchu sportowca, więc wynalazki z tej formie nie są może czymś zaskakującym, ale wciąż można zaoferować im coś do poprawy. Coach T zaproponuje wirtualnego trenera do rakiety tenisowej, a zrealizuje to przy użyciu chipa Intel Curie.

Intel wiedział co robi projektując tak maleńki moduł dla elementów Internetu Rzeczy. Element ten jest coraz częściej stosowany w nowych rozwiązaniach, które wymagają użycia miniaturowej jednostki do przetwarzania danych. Coach T składa się z trzech części: czujników do zamocowania na rakiecie tenisowej, słuchawki Bluetooth oraz aplikacji mobilnej na smartfon. To dosyć standardowy zestaw, tj. system już wykorzystywany przez twórców ubieralnych trackerów.

Coach T

Wszystko funkcjonuje zatem w już znany sposób: sensory analizują nasze ruchy, oprogramowanie to przetwarza i na tej podstawie wysyła do użytkownika sygnały audio. Chodzi oczywiście o wskazówki na temat techniki uderzenia piłki. Autorzy przekonują, że zaangażowali do monitoringu Sztuczną Inteligencję. To ona ma zlokalizować rejony, w których sportowiec może się poprawić. Projekt ma na celu uniezależnianie się od kosztownych lekcji z trenerami, gdy potrzebujemy jedynie ćwiczyć ruchy. Czujniki bez problemu powinny zbadać technikę i wskazywać braki. Powtarzalność i pamięć mięśniową wyrobimy w ten sam sposób, jakbyśmy robili to z coachem.

Wiadomo, że taki sprzęt nie nauczy nas raczej wszystkiego od podstaw, ale już po kilku lekcjach z prawdziwym trenerem możemy zacząć grę z wirtualnym asystentem. Wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym, ale wszystkie odczyty możemy potem przejrzeć na smartfonie. Statystyki, progres, itd. Coach T to spersonalizowana propozycja z wizualizacjami i mam nadzieję, że będzie odpowiednio skalibrowana do poprawnych odczytów. Na razie jednak prezentowany jest na Indiegogo prototyp, dla którego start-up poszukuje wsparcia. Jest już na rynku kilka gotowych alternatyw, więc jedyną zachętą do pomocy projektowi jest o wiele niższy koszt na tym etapie prac. Niestety crowdfunding to też największa wada, ponieważ trzeba czekać i liczyć na udaną realizację.

źródło: Indiegogo

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *