Amazfit Cor – budżetowy smartband od Huami

13 Mar 2018

Tanie trackery aktywności są fajne, bo są tanie. To prawdopodobnie ich największa zaleta, ale nie jedyna zaleta. Nie oferują może zbyt wielu funkcji, ale z roku na rok ich zakres możliwości się poszerza. Zwykle urządzenia te po prostu równają do starszych bransoletek, ale są oferowane w atrakcyjniejszej cenie. Nowy Amazfit Cor pojawił się w USA (wcześniej, bo w styczniu, na rodzimym rynku w Chinach) i ma być takim właśnie gadżetem. Budżetowcem wzorującym się na zeszłorocznych Fitbitach.

Amazfit Cor

Marka Huami (należąca do Xiaomi) ma coraz więcej produktów w swojej rodzinie monitorów aktywności. Znajdziemy tu różnych kształtów zegarki sportowe, ale i bransoletki. Amazfit Cor zaliczyłbym już do smartbandów. Kosztujący tylko 80 dolarów gadżecik ma proponować niezły zasób funkcji do monitorowania ruchu. Wizualnie urządzonko przypomina mi Fitbit Charge 2, ale z kolorowym i chyba nieco większym ekranikiem. Dzisiaj nawet tanie trackery mogą pozwolić sobie na kolorowe panele. Cor ma do tego wodoszczelną (5 ATM) obudowę, więc można śledzić trening także na basenie. Jest ze stali nierdzewnej, więc nie powinniśmy się też obawiać o zniszczenia (ewentualnie tylko te powierzchowne). Wyświetlacz jest chroniony warstwą Gorilla Glass 2.5D.

Przejdę do możliwości sportowych, bo są istotniejsze. To multisportowy wyrób, czyli tracker do analizowania różnych aktywności. Głównie tych najpopularniejszych: biegu, jazdy na rowerze, pływania, spacerów. Do tego oczywiście już wszędobylski miernik wypoczynku w podstawowej wersji. Wszystko dostępne przez aplikację Mi Fit (dostępna jest na obie najpopularniejsze platformy – iOS oraz Androida). Ekranik pokaże najważniejsze odczyty w trakcie treningu, ale posłuży też do powiadomień i różnych wieści napływających ze smartfona. Amazfit Cor ma wszystko to co w podstawach smartbanda. Nic więcej.

Amazfit Cor

Czujniki też standardowe. Trzyosiowy akcelerometr i optyczne pomiary tętna. Niestety nie ma GPS. Te znajdziemy w nieco droższym Amazfit Bip. Bateryjka ma wytrzymać 12 dni na jednym ładowaniu, więc całkiem nieźle. Niebawem będzie pewnie dostępny także w Europie (o ile już nie jest). Jeśli komuś ten model przypadł do gustu to opcji zamówień prosto z Chin jest dzisiaj więcej niż trzeba, np. na Ali.

O mnie

Michał Sitnik

Eksploruję Internet Rzeczy, przymierzam ubieralne technologie, zamieszkuję smart dom. Blogując promuję nowoczesne rozwiązania, testuję i dzielę się wynikami. Przestrzegam i ostrzegam, ale częściej zachęcam. Gotowy na nową epokę technologiczną z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na bieżąco z rozwiązaniami przyszłości. Nie geek!

Czytaj więcej o mnie

Comment (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *